Śpiewanie niejedno ma imię

    Śpiewanie niejedno ma imię.

 

Inaczej śpiewa się na chrzcinach, inaczej na weselu, inaczej na polu, inaczej w lesie, inaczej przy ognisku, a inaczej przy goleniu.

 Jeśli dobrze zastanowimy się, dlaczego wyczuwamy taką różnicę, to dostrzeżemy w tym istotną rolę odbiorcy. Ważne jest czy odbiorca czeka na to kiedy zaczniemy, czy na to, kiedy skończymy śpiewać. Czy trzyma kciuki za nasz sukces, czy za potknięcie. Czy jego twarz zdobi promienny uśmiech, czy ukradkiem zagryza zęby, z myślą o kiełbasie czekającej gdzieś na zapleczu. Tak proszę Państwa, chyba nie muszę mówić, kiedy śpiewanie ma sens i przyjemność.

            Zespół „Kwiaty Roztocza” miał ostatnio okazję występować przed publicznością, której każdemu życzymy. W przytulnym i gościnnym „Sosnowym Zaciszu”, śpiewem okraszaliśmy wypoczynek gościom z dalekiej Hiszpanii. Było to dla nas miłym i szczególnym przeżyciem. Jeżeli ktoś spotkał się w życiu z gorącym aplauzem, to niech wie, że to była zaledwie część tego co potrafią Hiszpanie. W takiej atmosferze nawet i ja śpiewałem jak Enrico Caruso.

 

                                                                                  -  Marian Mandziuk

Dodatkowe informacje