Jedne święta, cztery występy, sto kolęd.

 Kolędowanie jest tą mistyczną częścią naszego życia, mile kojarzoną już od dziecka, dlatego bardzo trwale wpisaną w zespół pozytywnych doznań, nawarstwionych po przez lata miłych wrażeń na polu rodziny, religii czy ludowej duchowości.

 Śpiewanie kolęd na małej czy dużej estradzie zawsze ma dla nas ten niezwykły posmak świadomości, że uczestniczymy w jakimś duchowym spektrum, a jeśli dodatkowo tę duchowość dostrzegamy na twarzach i postawach słuchających to satysfakcja z takiego kolędowania jest oczywista.

I chociaż plany świątecznego kolędowania zespołu „Kwiaty Roztocza” były inne - miało to być, tzw. chodzenie pod strzechy, to jednak korekta, którą narzuciło nam życie również była jak najbardziej satysfakcjonująca.

W pierwszej kolejności poszliśmy z kolędą do „Sosnowego Zacisza” 25 XII w  Dzień Bożego Narodzenia, aby ubarwić świąteczny czas kilkunastu rodzinom z całej Polski, które postanowiły przeżywać święta na naszym Roztoczu. Satysfakcja emocjonalna z tego występu była równie wysoka jak podczas kolędowania dla dziadków w Szkole Podstawowej w Łosińcu. Nie mniej ważny dla nas był również występ w Wólce Łosinieckiej podczas rodzinnego kolędowania w tzw. „Klubie”, ponieważ miejscowość ta jest i była zawsze naszą silną inspiracją do działania na polu kultury. Czwarte wystąpienie z kolędą miało miejsce w naszym, rodzinnym GOK-u 6 stycznia gdzie przy pełnej sali mieliśmy zaszczyt rozpocząć Wieczór Kolęd.

Szkoda tylko, że cała nasza dwunastka aż cały rok będzie musiała oczekiwać, aby znów móc korzystać z przebogatego zasobu polskich kolęd.

                                                                                              - Marian Mandziuk

 

Dodatkowe informacje