Zimowa randka

 

           Zimowa randka 

Nagle w nicość sobie odszedł

Wszelki byt i niebyt wszelki

W oknach tańczyły sopelki

Ogród zabarwiła zorza.

 

 O tym nawet żem nie marzył

Czy kolejny cud się zdarzył

Wystrojona w szron miraży

W krzaku róży stała ona.

 

Śnieg zasypał włosy, ręce

Osłonił całe ramiona

Sypał więcej, więcej, więcej

Zrobił zaspę koło łona

Jakby tego było mało

Śnieg pokrywał nagie ciało.

 

Łykiem kawy pobudzony

Przez okienko swoje wołam

Choć rozgrzeję twe ramiona

Choć rozgrzeję twoje ręce

 

Tylko śnieg strąciła z łona

Stuknęła kamiennym sercem.

                                   - Marian Mandziuk

Dodatkowe informacje