Dzień Sąsiada - 2015

Spotkali się w opłotkach….

Stara i wysłużona, lecz z nowym duchem Remiza nad Krynicą w Łosińcu, ponownie była świadkiem spotkania sąsiadów. Zjechali się ci z Nowin, Łuszczacza, Grabowicy, Suśca, Kunek, Tomaszowa Lubelskiego, Wrocławia, Wólki i Łosińca.

 Połączyła ich nie tylko chęć wypicia dobrej kawy w dobrym towarzystwie, a przede wszystkim zaspokojenie potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem, którego jeszcze w starożytnej Grecji Diogenes poszukiwał ze świecą. Poszukiwacze człowieka zjechali się również zza siódmej góry mimo, że za pierwszą jest wielu mieszkańców, ale ci niekoniecznie prezentuję takie same pasje. W otaczającej nas globalnej wiosce, często ktoś z bardzo daleka, ktoś kto pyta: „ W czym ci pomóc?” , staje się bliższym niż ktoś terytorialnie bliski, lecz kulturowo i mentalnie daleki, czasem dodatkowo obezwładniony dylematem filozoficznym: „Czy twoja krowa nie daje czasem więcej mleka niż jego?”. Dzieląca ludzi odległość staje się wtedy czystą abstrakcją, która nie blokuje dzisiaj kontaktów i wzajemnego rozwoju, a stwarza nowe, nieograniczone możliwości. Powstaje dzisiaj uzasadnione pytanie: Czy mała ojczyzna nie jest za mała, aby wybudować w niej wieżę Babel skoro „co drugi kamień z innej gliny”?

Stowarzyszenie - Dobre Sąsiedztwo chociaż wyrosło na roztoczańskiej opoce to nie poprzestaje w szukaniu diamentów. Być może diamentem w tym roku była Pani Teresa Syta, osoba nie tylko wrażliwa na piękno natury, ale potrafiąca jej obraz w poetyckiej formie przelać atramentem na papier. Pani Tereska zdobyła się na odwagę, aby wydobyć z szuflady pożółkłe kartki z zapisaną poezją. Brawo, okazało się że zauważono to po obydwu stronach oceanu! Nie mówiąc o mnie, który z wrażenia dostał poplątania z pomieszaniem i nie wiem, czy to stary kocur wygrzewający się w jesiennym słońcu jak topinambur miał brązowe oczy, czy ja, czy Pani Tereska zbierająca rydze wokół „Starej chałupinki”?

Inni poszukiwacze diamentów mogli coś niezwykłego zauważyć w występie naszych „Zagórzanek” gdzie harmoniczne głosy i estradowe obycie robiły wrażenie, albo w występie zespołu „Marek + Marek”, który przy wokalnym wsparciu Pani Prezes, śmiało można nazwać „Marek2”. Przygotowanych ciast nie zabrakło, ale swoistymi rodzynkami w cieście była para tancerzy z ZPT „Roztocze” z młodością, radością i pięknymi strojami, mówiąca wszystkim, że zatańczyć też wypada. Dlatego po chwili wytchnienia pary i szpalery poszły w ruch, a żałował ten kto z braku miejsca musiał przesiedzieć na nowym krześle.

Dobrosąsiedzkie spotkania w oku kamery:

Niewątpliwym novum tego spotkania i jego widocznym sukcesem była pewna przemiana, która sprawiła, że w finale imprezy widzowie stali się jej autorami. Brawo. Brawo! I potrójne brawa dla tych koleżanek, które jak zwykle wykazały się kunsztem i fachowością w prowadzeniu naszej mini restauracji z trzema gwiazdkami.

Marian Mandziuk

Dodatkowe informacje